Kształcenie na odległość, czyli... minął tydzień.

Kształcenie na odległość, czyli... minął tydzień.

Uaktualniono: 21.04.2020 / pdf

Drodzy rodzice, nauczyciele, uczniowie.
Mija tydzień od wprowadzenia polskiej edukacji w nową - zdalną rzeczywistość.
Dziękujemy wszystkim bez wyjątku, za przeogromne pokłady cierpliwości, wzajemnej życzliwości i zrozumienia oraz chęci pomocy.
Tym bardziej, że zarówno izolacja, jak i przyrost obowiązków, a także niepewność, strach i gorycz, rzadko kiedy są czynnikami, które wyzwalają w Nas pokłady dobra.
Ten miniony tydzień, to okres intensywnej nauki. Wszystkich bez wyjątku.
Bo i dzieci i młodzież musiały zintensyfikować swoją edukację w innej - niż szkolna - rzeczywistości, i rodzice, którzy w większości przypadków stali się mimowolnie znów pierwszymi nauczycielami swoich pociech.

W imieniu całej społeczności nauczycielskiej, składamy Wam drodzy rodzice ogromne słowa nie tylko uznania, ale i wdzięczności. Mimo, że po ludzku czujecie rozgoryczenie i żal, a niejednokrotnie brak już Wam cierpliwości, to zdobywacie się jeszcze na wysiłek, by po swojej pracy zawodowej spędzać z Waszymi dziećmi czas. Czas, który przeznaczacie na naukę - niejednokrotnie wspólną (niejeden z Was przekonał się, że jest nie tylko więcej przedmiotów, ale i więcej oceanów, mniej "wierszy na pamięć", inna historia i właściwie wszystko inne, niż w czasach w których chodziliście do szkoły  ;-) ).
Wiemy o tym i z całego serca za to Wam dziękujemy.

Doświadczają również tego sami nauczyciele. W większości przypadków też mają dzieci i dopiero przez pryzmat pracy z nimi dostrzegają, co należy zmienić w swojej pracy, względem swoich uczniów.
Oni też się dopiero uczą jak pracować zdalnie!
Bo ani na studiach nikt ich tego nie uczył, ani w szkole nie było takiej potrzeby!

Dlatego dziękujemy Wszystkim, za wymianę informacji - co dzieci oczekują, z czym sobie nie radzą, w jaki sposób rozwiązują zadania, czy jest ich za dużo, czy może za mało, czy są w stanie odrobić je same, czy raczej przekopiować z Internetu lub zaangażować rodziców do ich rozwiązania.
Dzwońcie do siebie, rozmawiajcie, piszcie, wymieniajcie informacje, opinie, wskazówki! Bądźcie w kontakcie z wychowawcami Waszych pociech, z psychologami, pedagogami.
To wszystko i tak robimy dla dzieci! Nawet jeśli popełniamy błędy, to jedynie przez wzajemne rozmowy i korespondencje, możemy je poprawić, a w przyszłości uniknąć.

Ten trudny czas - gdy wręcz bombardowani jesteśmy informacjami z całego świata na temat koronawirusa lub też mamy poczucie, że nie wszystko czego oczekiwalibyśmy jest nam przekazywane - będzie łatwiejszy, gdy nie będziemy jedynie narzekać, oceniać i krytykować. Owszem, to nasze prawo! Ale często nie poprawia ono naszego samopoczucia, ani też wzajemnych relacji. A już na pewno nie czyni lepszym formy kształcenia na odległość, ani nie poprawia jakości nauki, jakiej oczekiwalibyśmy.
Okazuje się bowiem, że nawet programy edukacyjne prezentowane w telewizji, są na zatrważającym poziomie jakościowym - wciąż podawczym, transmisyjnym, z zupełnie niepotrzebnymi, a tak zakorzenionymi "atrybutami" jak tablica, biurko, ławka, kartki i przybory...
I choćby przez ich pryzmat, w których nauczyciele je prowadzący - jakby sparaliżowani strachem przed nową formą, popełniają często błędy merytoryczne - warto uświadomić sobie jedno: wszyscy uczymy się zdalnie pierwszy raz!

Nie wiemy, jak długo potrwa obecny stan. Nie wiemy, kiedy znów przyjdzie nam zmierzyć się z taką formuła. Nie wiemy, na jaki znów okres.
Ale wiemy jedno - to czego teraz się nauczymy, to, jak wypracujemy wzajemnie nasze kontakty, sposób wymiany informacji, wzajemne relacje między rodzicami, dziećmi i nauczycielami, to zaprocentuje w przyszłości!
Polska szkoła już nigdy nie będzie taka sama! Metody zdalne - przy wszystkich swoich wadach - na trwałe już zagoszczą w naszych domach.
Teraz - paradoksalnie - jest najlepszy czas, aby wypracować najlepsze formy kontaktu, najlepsze relacje, najlepsze metody.
One będą już nam zawsze towarzyszyć.
Dzieciom, rodzicom, nauczycielom, szkołom.
Nam wszystkim.