GTK przegrywa we Wrocławiu

Dodano: 22.11.2021 / Sekcja:
GTK w  akcji fot. GTK

Śląsk Wrocław był wyraźnie lepszy w starciu z GTK Gliwice. Zespół Andreja Urlepa wygrał u siebie 106:74 i potwierdził fakt, iż w teamie Roberta Witki musi dojść do zmian. Reprezentacyjna przerwa w Gliwicach na pewno nie będzie spokojna.

We Wrocławiu goście tylko przez pół pierwszej kwarty byli równorzędnym rywalem dla najbardziej utytułowanej drużyny w naszym kraju. Wśród miejscowych najlepiej mecz rozpoczął ten, który w tym sezonie nie prezentował się zbyt dobrze. Ivan Ramljak szybko jednak pokazał, że potrafi grać tak jak w poprzednim sezonie. Przyjezdni szybko doprowadzili do remisu, bo aktywnie w ataku zagrał Adam Ramstedt, a Matthew Williams wykończył kontrę. Ramljak raz jeszcze trafił zza łuku, ale odpowiedział mu Filip Put, a po chwili to GTK objęło prowadzenie po indywidualnej akcji Jabarie Hindsa. Przewaga mogła być większa, ale gliwiczanie mieli problemy ze skończeniem szybkich ataków. To się szybko zemściło i po akcji 2+1 Kerema Kantera miejscowi wrócili na prowadzenie. Wrocławianie na koniec pierwszej kwarty prowadzili 20:11. 

W następnej kwarcie gospodarze złapali już swój rytm. Gliwiczanie tylko w pojedynczych akcjach potrafili zaprezentować dobrą akcję w ataku. Zupełnie nieskuteczny był Roberts Stumbris, który spudłował wszystkie rzuty w pierwszej połowie. Wydawało się, że dobrym prognostykiem na poprawę gry GTK mogło być trafienie z dystansu Williamsa, który ładnie wyszedł na pozycję i umieścił piłkę w koszu, ale po tej akcji to Śląsk zanotował swoją kolejną serię. Zespół Andreja Urlepa wypracował sobie ogromną przewagę. Kiedy z kolei spod kosza trafili Filip Put oraz Daniel Gołębiowski, poddenerwowany trener miejscowych od razu poprosił o przerwę na żądanie. Jego podopieczni natychmiast zareagowali i jeszcze przed przerwą osiągnęli różnicę 30 punktów przewagi (55:23).     

Po wznowieniu gry ciężar zdobywania punktów próbował wziąć na siebie Hinds. Jednak i Śląsk miał swoje atuty, a nie do zatrzymania był Dziewa, który kiedy tylko otrzymał piłkę, to umieszczał ją w koszu. Wtórował mu Kanter, który z dziecinną łatwością ogrywał swoich rywali. Trener Robert Witka mając świadomość tego, iż mecz jest przegrany, zaczął w szerszym stopniu korzystać z zawodników rezerwowych. Dobrze wprowadził się na parkiet Dodd, który podejmował akcje jeden na jednego w polu trzech sekund, a także aktywnie atakował „deskę”. Swój czas dobrze wykorzystywał także Aleksander Wiśniewski. Kiedy akcję wsadem zakończył Dziewa, było już 75:40, ale w ostatnich fragmentach straty zniwelował Gołębiowski, biegając do szybkiego ataku i kończąc je zdobywaniem łatwych punktów.

W ostatniej kwarcie trwał przegląd na parkiecie rezerwowych i kibice zgromadzeni we Wrocławiu mogli m.in. podziwiać niezwykle efektowny wsad Jana Wójcika. Swoją „trójkę” trafił też Dziewa, pieczętując zdobycie miana najskuteczniejszego zawodnika meczu. W Śląsku przedwcześnie parkiet musieli opuścić Cyril Langevine i Kacper Gordon, którzy doznali urazów.  Ostatecznie miejscowi wygrali aż 106:74. 

Teraz w rozgrywkach nastąpi przerwa spowodowana eliminacjami do mistrzostw świata, a kolejny mecz GTK zagra 5 grudnia z Anwilem we Włocławku.

Związek Polskich Miast ePuap Śląska Karta Usług Publicznych  Benchmarking