Aktualności | Szpital uniwersytecki w Gliwicach przedsięwzięciem bez precedensu

baner

Szpital uniwersytecki w Gliwicach przedsięwzięciem bez precedensu

Opublikowane: 28.11.2025 / Sekcja: Szpital 

Śląski Uniwersytet Medyczny otrzymał zgodę Ministerstwa Zdrowia na utworzenie samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej, który będzie prowadził gliwicki szpital uniwersytecki. Centrum Chorób Cywilizacyjnych jest przedsięwzięciem wyjątkowym w skali kraju, a co za tym idzie, procedury związane z przygotowaniem do budowy są bardziej skomplikowane.

Decyzja, która zapadła po miesiącach analiz i uzgodnień, pozwoli uczelni złożyć wniosek o finansowanie inwestycji ze środków centralnych. Teraz nastąpi rejestracja nowego SPZOZ-u w Krajowym Rejestrze Sądowym, a następnie przygotowanie pełnego wniosku finansowego, który powinien trafić do Ministerstwa Zdrowia na początku 2026 roku.

Jedynie podmiot leczniczy z osobowością prawną może formalnie ubiegać się o środki publiczne na budowę nowego szpitala. Uczelnia sama nie może pełnić roli inwestora, nawet jeśli to ona zapoczątkowała cały projekt – wyjaśniał dr Ireneusz Ryszkiel, kanclerz ŚUM, na listopadowej sesji Rady Miasta. Dodał, że dopiero powołanie SPZOZ-u zamyka wymóg formalny narzucony przez Ministerstwo Zdrowia. Przekazał również, że dyrektorem nowej jednostki, która złoży wniosek o finansowanie, ma zostać Przemysław Gliklich, obecny prezes Szpitala Miejskiego w Gliwicach.

Kanclerz ŚUM szczegółowo wytłumaczył, skąd wzięły się niewielkie opóźnienia w realizacji projektu. W kraju nie było wcześniej inwestycji, która obejmowałaby konsolidację jednostek klinicznych z trzech różnych miast i kilku organów tworzących, a następnie scalanie ich w jednym, od podstaw projektowanym ośrodku. To – podkreślał kanclerz Ryszkiel – czyni gliwicki projekt przedsięwzięciem bez precedensu. W przypadku Gliwic nie da się zastosować prostego modelu konsolidacji: przeniesienia istniejącego szpitala do nowego budynku (to rozwiązanie znane z innych województw).

Wniosek IOWISZ (istotny dokument wymagany do ubiegania się o finansowanie inwestycji w służbie zdrowia) liczył ok. 14 tysięcy stron i był tak rozbudowany, że system informatyczny ministerstwa „odrzucał go z powodu objętości”. Wniosek został ostatecznie złożony 18 lutego tego roku, a pozytywna decyzja ministerstwa o celowości inwestycji przyszła 18 czerwca. Wiemy już, że inwestycji nie może być realizowana w dwóch etapach, jak pierwotnie planowano. To wymusiło przeprojektowanie całego harmonogramu i rozpisanie budowy na trzy etapy.

W miejskiej debacie szczególne znaczenie miały jednak nie kwestie formalne, lecz finansowe. Wiceprezydent Gliwic Agnieszka Dylewska (wcześniej skarbnik miasta) podczas listopadowej sesji Rady Miasta bardzo konsekwentnie wskazywała, że samorządu zwyczajnie nie stać na wybudowanie tej inwestycji ani na późniejsze utrzymanie.

W jej ocenie, popartej szeregiem analiz i symulacji prowadzonych w minionych latach, próba realizacji budowy wyłącznie z budżetu Gliwic prowadziłaby do zadłużenia przekraczającego bezpieczne progi, a nawet 80 proc. dochodów miasta. Tak wysoki poziom zadłużenia utrzymywałby się latami, przy konieczności spłaty wysokich odsetek – podkreśliła wiceprezydent Dylewska.

Przypomniała również, że żaden z konkursów, które miały zdaniem ówczesnych władz miasta umożliwiać pozyskanie przez Gliwice środków z Krajowego Planu Odbudowy na budowę nowego szpitala, nigdy nie został ogłoszony. – Również kwota, o której nieformalnie mówił wojewoda śląski – 100 mln zł – nigdy nie została potwierdzona w jakimkolwiek dokumencie. W praktyce więc miasto nie miało dostępu do żadnego zewnętrznego źródła finansowania, które pozwoliłoby podjąć się inwestycji wartej co najmniej kilkaset milionów złotych – mówiła wiceprezydent. Wybudować szpital to jedno, ale utrzymać go – to drugie. Miasto już teraz dopłaca istotne środki do swojej lecznicy, a przy tej skali działań obciążenie byłoby zbyt duże. Budowa tak ogromnej jednostki wyłącznie za pieniądze miejskie byłaby nieodpowiedzialna podkreśliła, dodając że ówczesna analiza finansowa nie pozostawiała złudzeń.

Na tle tych dyskusji nie znika jednak pytanie fundamentalne: dlaczego Gliwice i region potrzebują Szpitala Uniwersyteckiego – Centrum Chorób Cywilizacyjnych?

Odpowiedź nie wymaga długich wyjaśnień. Szpital uniwersytecki przy ul. Kujawskiej ma być placówką wyspecjalizowaną w leczeniu najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych, z pełnym zapleczem diagnostycznym i dydaktycznym Śląskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Szpitala Miejskiego w Gliwicach. Projekt jego realizacji poparło konsorcjum siedmiu śląskich uczelni publicznych, wskazując, że gliwickie Centrum Chorób Cywilizacyjnych może stać się jednym z najważniejszych ośrodków medycznych w regionie.

Perspektywa powstania takiej placówki nie powinna być polem walki politycznej, lecz wspólnym celem i wysiłkiem ludzi i instytucji, które są w stanie ją doprowadzić do końca – stwierdziła podczas sesji Rady Miasta Gliwice prezydent Katarzyna Kuczyńska-Budka.

(UM)