Aktualności | Z okazji Międzynarodowego Dnia Klocków LEGO przypominamy wywiad z Bartkiem, który zbudował z nich gliwicki Ratusz

Bartek z tatą i gliwickim Ratuszem z klocków LEGO

Fot. archiwum prywatne

Z okazji Międzynarodowego Dnia Klocków LEGO przypominamy wywiad z Bartkiem, który zbudował z nich gliwicki Ratusz

Opublikowane: 28.01.2026 / Sekcja: Miasto 

13-letni Bartosz Bochyński z Gliwic – pasjonat klocków LEGO, działający w sieci jako Master Builder – zbudował swój największy do tej pory projekt: wierną replikę gliwickiego Ratusza. Mierząca około 65 cm budowla kosztowała go kilka miesięcy pracy i około 3500 klocków w różnych kolorach i rozmiarach, wartych blisko 1500–2000 zł. Bartek opowiedział nam o swojej wyjątkowej pracy, o której usłyszała już chyba cała Polska. Towarzyszył mu tata – pan Piotr, całym sercem wspierający syna.

Bartku, jak narodziła się twoja pasja? Od jak dawna budujesz z klocków LEGO?

Bartek: Tak na poważnie buduję już mniej więcej dwa lata. Swoje pierwsze klocki kupowałem w sklepach na sztuki – pod konkretne budowle. A tak w ogóle buduję zdecydowanie dłużej. Już dawno temu rodzice kupowali mi różne zestawy klocków. Wśród nich były takie z serii LEGO Classic, z których można było składać to, co się chce. To z nich zacząłem budować wszystko, co przyszło mi na myśl i bardzo mi się to spodobało. Zacząłem więc rozbierać inne zestawy, żeby mieć z nich klocki do tworzenia kolejnych projektów. Myślę, że pierwsze budowle z tych odzyskanych klocków tworzyłem, jak miałem siedem lat.

Pan Piotr: Bartek mówi teraz o takim profesjonalnym i świadomym budowaniu, jak członek AFOL, czyli Adult Fan of LEGO – społeczności dorosłych fanów LEGO, którzy zawodowo albo półzawodowo zajmują się projektowaniem i budowaniem różnych wersji budowli, które sami wymyślają. Bartek może tego nie pamiętać, ale buduje odkąd skończył może dwa – trzy lata. Od zawsze lubił LEGO. Dostaje je na każde urodziny i święta. To jest jedyny akceptowalny prezent, jaki sobie życzy. 

Nie da się ukryć, Bartku, że teraz budujesz zdecydowanie bardziej zawodowo. Swoje prace prezentujesz zresztą na autorskiej stronie masterbuilder.pl, która wygląda bardzo profesjonalnie. Czy w jej tworzeniu pomagał tata-informatyk?

Bartek: Tak, zrobił na niej wiele rzeczy, ale też pokazał mi, jak przygotować inne. Ja byłem odpowiedzialny za tworzenie budowli, a tata strony internetowej. Powstała, ponieważ lubię budować i chciałem podzielić się swoimi pracami z innymi, żeby zobaczyli, że nie tylko dzieci bawią się klockami LEGO i – oprócz gotowych zestawów – można z nich stworzyć coś swojego. 

Na swojej stronie nie tylko szczegółowo opisujesz proces budowania, ale też opowiadasz o programie komputerowym, w którym projektujesz swoje prace. Co to za narzędzie? 

Bartek: Program to Bricklink Designer Studio od grupy LEGO, który bardzo pomaga w rozwijaniu kreatywności. Pokazał mi go tata, który kiedyś coś w nim projektował. Jest tam wszystko czego potrzebuję – każdy rodzaj klocków w różnych kolorach. W programie jest też możliwość generowania modeli, na podstawie których można później budować z prawdziwych klocków. To znaczy, że mogę zrobić im takie wirtualne zdjęcia. Większość ilustracji na mojej stronie to właśnie zdjęcia z tego programu.

W nim zaprojektowałeś też swój ostatni, największy do tej pory projekt, czyli gliwicki Ratusz. Co możesz o nim powiedzieć?

Bartek: Projekt powstał praktycznie od zera, wymagał tysięcy elementów LEGO, dziesiątek zamówień, zaawansowanych technik budowlanych i ogromnej determinacji. Efekt finalny to konstrukcja o wysokości prawie 65 cm na bazie kwadratu o wymiarach 48×48 cm, która wiernie oddaje architekturę gliwickiego Ratusza. Parter był bardzo prosty i tutaj nie miałem większych problemów. Pierwsze i drugie piętro też wyszły ładnie. Czasami musiałem zmienić tylko kilka rzeczy, żeby zachować proporcje, bo coś wyszło mi np. za duże. Najbardziej czasochłonnym wyzwaniem okazał się jednak dach, który przebudowywałem wiele razy. Miałem problem z ustawieniem odpowiednich kątów, które w klockach mają konkretne wymiary, np. 45 czy 90 stopni. Ciężko więc było dopasować do siebie elementy, nie zostawiając za dużych przerw. Chciałem jednak, żeby Ratusz wyglądał dobrze i nie był zbyt prosty w budowie, dlatego uznałem, że zbuduję go najlepiej, jak się da – choćby miało mi to zająć zdecydowanie więcej czasu.

A jak wpadłeś na pomysł, żeby zbudować właśnie Ratusz w Gliwicach?

Bartek: Do tej pory zrobiłem wiele mniejszych i mniej czasochłonnych budowli. Były też projekty, nad którymi pracowałem dłużej, ale się nimi nie dzieliłem, bo chciałem stworzyć do nich instrukcje, a to by zajęło bardzo dużo czasu. W pewnym momencie stwierdziłem, że chcę zbudować coś większego, bardziej efektownego, rozłożonego w czasie, ale i przyjemnego w budowie. Padła decyzja, że będzie to gliwicki Ratusz, który mam dosyć blisko, więc mogłem do niego podejść, zaobserwować pewne rzeczy, a jeśli miałem jakiś dylemat, szybko go rozwiązać. Spodobał mi się też sam budynek, więc stwierdziłem, że go odwzoruję.

To trochę jak malarz, który malując obraz w plenerze przygląda się wybranemu obiektowi i stara się go wiernie odwzorować. Natomiast z klockami jest chyba trudniej?

Pan Piotr: Pomagała nam dokumentacja zdjęciowa. Aby jak najlepiej odwzorować Ratusz, korzystaliśmy ze zdjęć własnych, ale też z Internetu, np. fotografii z drona, które znaleźliśmy na stronie Urzędu Miejskiego. Widok z góry był bardzo ważny przy budowie dachu, ponieważ zdjęcia z ziemi nie są w stanie oddać tego, co dzieje się tam na górze.

Miał Pan spory udział w tym projekcie! Czy budowanie z klocków LEGO to też Pana pasja?

Pan Piotr: Bardzo wspieram Bartka i dbam o to, żeby wszystko grało od strony technicznej, natomiast strona kreatywna, same budowle, to już jest w pełni inwencja twórcza Bartka, który w całości pisze artykuły, generuje projekty i dodaje zdjęcia na stronę – jest jej głównym autorem. Po mojej stronie jest programowanie czy program do projektowania z klocków LEGO i w tym aspekcie na pewno dużo synowi pokazałem. Natomiast jestem raczej jego doradcą, wsparciem technicznym i „złotym sponsorem”.

Wspomniał Pan o sponsoringu, a przecież klocki LEGO to nie jest tania zabawa. Niektóre zestawy, jak np. „Gwiazda Śmierci” ze Star Wars, są bardzo kosztowne... 

Pan Piotr: Na pewno jest to spora inwestycja, natomiast zebranie tych wszystkich klocków , z których niektóre już mieliśmy, zajęło nam kilka miesięcy. Zdradzę tylko, że nie doszliśmy do ceny Gwiazdy Śmierci. 

Bartek: Zestawy są bardzo drogie – te największe czasami kosztują nawet 2–4 tysięcy złotych. Nie jestem jednak zwolennikiem kupowania takich większych zestawów, bo dla mnie to jest przyjemne, ale jednak odtwórcze zajęcie. Taki zestaw za 2 tysiące złotych poskładałbym w 2 dni i koniec zabawy. Zdecydowanie bardziej wolę te pieniądze przeznaczyć na klocki, z których będę mógł tworzyć własne budowle, jak gliwicki Ratusz, którego budowa sprawiła mi dużo frajdy i eksperymentowania.

Planujesz inne projekty z klocków związane z Gliwicami?

Bartek: Na razie to tajemnica. Zdradzę tylko, że planuję stworzyć coś, co nie istnieje w rzeczywistości, bo chciałbym się przy tym pobawić kreatywnością, nie trzymając się sztywno konkretnego planu. Niewykluczone jednak, że kiedyś wrócę do tematu i dobuduję np. jedną z kamienic z gliwickiego Rynku albo fontannę z Neptunem, bo jest dość mała i fajnie by wyglądała przy Ratuszu. 

Kiedy tak Was słucham, to mam wrażenie, że jesteście bardzo zgranym zespołem. Bierzecie pod uwagę udział w takim telewizyjnym programie jak Lego Masters?

Bartek: Na razie nie planujemy, ponieważ w zasadzie to ja buduję, a tata nie. A tam jednak obie osoby z zespołu muszą budować. Ale może kiedyś, w dalekiej przyszłości, mógłbym wystartować z kimś innym, nawet spoza rodziny?…

W takim razie trzymam kciuki! Mam też nadzieję, że już wkrótce będziemy mogli podziwiać Twój Ratusz na jakiejś wystawie i jeszcze nie raz o Tobie usłyszymy.

Rozmawiała Monika Lipiec