To możesz być Ty, to mogę być ja

Обновлено: 17.09.2020 / Раздел: / pdf
bezdomni siedzący na oknie fot. Freepik

Wyobcowanie i wypchnięcie poza społeczny nawias bez wiary w lepsze jutro może tak naprawdę dotknąć każdego z nas. O bezdomności w przestrzeni miasta oraz szkodliwych stereotypach i społecznym strachu przed ludźmi bezdomnymi rozmawiamy z Bogną Duńską*, kierownikiem Zespołu pracy socjalnej i usług ds. bezdomności i zagrożenia bezdomnością Ośrodka Pomocy Społecznej w Gliwicach.

MSI: Jak wpada się w bezdomność?

Bogna Duńska: W przeróżny sposób, nie ma na to reguły. W czasach, w których żyjemy, możemy stać się osobą bezdomną praktycznie z dnia na dzień z powodów finansowych, rodzinnych, zawodowych, zdrowotnych, więc nie tylko z racji uzależnienia od alkoholu, ale też nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, hazardu czy nałogowych zakupów. Nie ma znaczenia, jakie mamy wykształcenie. To uczy pokory. Im dłużej pracujemy z osobami bezdomnymi, tym częściej widzimy, że proces, w którym osoba może dojść do stanu bezdomności, jest złożony. Później im dłużej przebywa się poza domem, tym trudniej jest wyjść na prostą. Potrzebny jest impuls, motywacja do zmiany. Dlatego tak ważne jest wsparcie.

Ile może być osób bezdomnych w Gliwicach?

Jest ich mniej więcej 300, wliczając w to osoby, które przebywają w placówkach wsparcia. Co istotne, zaledwie 20–30 rzuca się w oczy w śródmieściu w stereotypowym tego słowa znaczeniu. Część osób bezdomnych to przyjezdni i ich liczba dynamicznie rośnie. Zostają w Gliwicach m.in. dlatego, że tu mieszkańcy bywają bardziej szczodrzy niż w miejscowościach ich pochodzenia. Znajdujemy takich bezdomnych w różnych miejscach, m.in. tam gdzie rozpoczyna się budowa Centrum Przesiadkowego. Niektórzy przyjechali do Gliwic lata temu.

W czasie epidemii COVID sytuacja osób bezdomnych jest szczególnie trudna. Jak im pomagacie?

W Gliwicach ludzie bezdomni mogą liczyć na pomoc pracowników OPS-u, strażników miejskich oraz organizacji pozarządowych, które we współpracy z miastem zapewniają tymczasowe schronienie, gorący posiłek i paczki żywnościowe oraz wsparcie psychologiczne. Nasz zespół wspólnie ze strażnikami miejskimi monitoruje stan osób przebywających w pustostanach, na ogródkach działkowych i w innych tego typu miejscach, zwłaszcza tych nieobjętych pomocą w formie ciepłego posiłku. Wszystkim osobom, które są zainteresowane skorzystaniem z pomocy instytucjonalnej i terapeutycznej, udzielamy informacji, jak trafić do najbliższej placówki, która udziela takiego wsparcia. Informujemy też o zasadach pobytu w schronisku i noclegowni, ustalonych z Towarzystwem Pomocy im. św. Brata Alberta i adekwatnych do bieżącej sytuacji epidemicznej, zwłaszcza o konieczności poddania się 10-dniowej izolacji w wyznaczonych miejscach. W dalszym etapie część bezdomnych podejmuje starania wyjścia z sytuacji, w której się znalazła – rozpoczyna np. pracę zarobkową i  wynajmuje mieszkanie na wolnym rynku. W takich kwestiach też bardzo mocno ich wspieramy – motywacyjnie i formalnie – począwszy od wspólnego wyszukiwania ofert pracy w internecie, po opracowywanie i nadzorowanie posiadanego budżetu domowego, szkolenie z umiejętności społecznych czy gotowania. Dla osób usamodzielniających się mamy też w ofercie mieszkanie chronione z zasobów miasta, przeznaczone dla sześciu mężczyzn. Dla osób, które uzyskały lokal z zasobów gminy wsparcie ze strony naszego zespołu trwa maksymalnie do roku. Potem usamodzielniająca się osoba trafia pod skrzydła pracowników socjalnych z pozostałych zespołów pracy socjalnej.

Czy łatwo wrócić osobie bezdomnej do normalnego życia?

To zależy. Ile osób bez dachu nad głową, tyle historii. Zawsze trzeba pamiętać, że bezdomny „widoczny”, napotkany na ulicy czy przystanku, tak naprawdę mierzy się z doświadczeniami z przeszłości, ma swoje lęki oraz ograniczenia. Jeśli osoba uzależniła się od alkoholu, może jej być bardzo trudno trafić na dłużej do schroniska i „wejść na kolejne stopnie drabiny” w procesie wychodzenia z bezdomności. Z kolei jeśli ktoś przebywał wcześniej w zakładzie karnym, najprawdopodobniej będzie wolał żyć poza schroniskiem, na wolności i bez ograniczeń. Są też ludzie-samotnicy, którzy z własnej woli wolą żyć z dala od innych, tworząc wokół siebie uporządkowane namiastki domowości. W warunkach schroniska nie umieliby funkcjonować. Dlatego za każdym razem rozmawiając z osobą bezdomną, nie oceniamy, niczego nie narzucamy, lecz zachęcamy do budowania się na nowo. Wskazujemy szanse, jakie może dać zmiana przy naszym wsparciu.

Niestety my jako społeczeństwo boimy się ludzi bezdomnych, a to im nie pomaga w zmianie.

Faktycznie, ogólnospołeczne stereotypowe postrzegania ludzi bezdomnych jako obcych, brudnych i pijących kompletnie nie sprzyja wychodzeniu z bezdomności. Pomóc może świadomość, że to osoby takie same jak my – i że każdy ma prawo do szansy na drugie życie. W przypadku osób bezdomnych przypominaono ciągłe „boksowanie się” ze sobą i bardzo niską samooceną. Jednak gdy już się przełamią i uwierzą, że są coś warci, potrzebni, dla kogoś ważni, i jeszcze coś w życiu mogą osiągnąć, dzieją się cuda. Mam kontakt z człowiekiem, który już od 6 lat jest trzeźwy. Kiedy leżał pod dworcem, nikt w niego nie wierzył. Dziś dzięki pracy nad sobą jest aktywny zawodowo, doskonale sobie radzi mimo niepełnosprawności, mieszka w pięknym mieszkaniu, które po swojemu umeblował. Dzieli życie z mamą, którą poniekąd też uratował przed bezdomnością. To wielki sukces, a takich historii jest więcej.

Powtarzam raz jeszcze – każdy ma prawo do szansy na drugie życie i nie każda osoba bezdomna jest taka, jaką ją sobie stereotypowo wyobrażamy. Dziś do bezdomności prowadzić może załamanie na rynku pracy spowodowane pandemią COVID lub kilka niespłaconych rat kredytu! Dach nad głową tracą też ludzie dobrze wykształceni, artyści, ludzie mocno wrażliwi. To jedni z tych 300 gliwickich bezdomnych, których mijasz na ulicy, nie podejrzewając, z jak ogromnym problemem się borykają.

*Bogna Duńska – od lutego 2020 roku kierownik Zespołu pracy socjalnej i usług ds. bezdomności i zagrożenia bezdomnością w Ośrodku Pomocy Społecznej w Gliwicach mieszczącym się przy ul. Bł. Czesława 36, wcześniej przez 16 lat pracownik socjalny Zespołu ds. osób bezdomnych z doświadczeniem pracy streetworkera/pedagoga ulicy zarówno w gliwickim OPS, jak i w organizacjach  pozarządowych. Współtwórczyni Stowarzyszenia Pomocy Dziecku i Rodzinie „Gigant” oraz gliwickiej akcji wsparcia dla osób bezdomnych i potrzebujących w ramach międzynarodowej akcji „Food Not Bombs”.

Bogna Duńska z pracownicą socjalną Magdą Oleksy
Na zdjęciu Bogna Duńska (po lewej) i Magdalena Oleksy, pracownik socjalny, w drodze do osób bezdomnych przebywających na terenie budowanego Centrum Przesiadkowego. Fot. M. Oleksy

Związek Polskich Miast ePuap Śląska Karta Usług Publicznych SEKAP Benchmarking