Budżet miasta w cieniu Polskiego Ładu

Hinzugefügt: 18.11.2021 / Bereich:
Zdjęcie pieniędzy

Gliwice muszą ograniczyć planowane na przyszły rok wydatki o prawie 330 mln zł. Choć miasto zbudowało przez lata solidny potencjał ekonomiczny, tym razem – jak wiele innych gmin –  ma problem z dopięciem budżetu. Na finanse samorządów wpływa w dużej mierze wprowadzanie programu Polski Ład.

Zasadniczą zmianę w gminnych finansach spowoduje obniżenie podatków dochodowych od osób fizycznych. Zasobność gmin zależy w dużym stopniu od pieniędzy z tego źródła, ale Polski Ład nie wprowadził rozwiązań, które rekompensowałyby utracone dochody.  

Gliwice nie będą mogły też na bieżąco korzystać z wszystkich należnych środków wypracowywanych przez gliwiczan, bo zmieni się sposób przekazywania miastu pieniędzy z PIT-ów. Do tej pory wpływały one do kasy miejskiej zgodnie z rzeczywiście płaconymi podatkami.  

Polski Ład zmienił zasady: dochód z podatków będzie szacowany odgórnie, corocznie przez ministra, i wypłacany gminom co miesiąc, w dwunastu równych transzach. Dochody miasta z PIT-ów będą więc na stałym poziomie, choć w międzyczasie można spodziewać się dużego wzrostu wynagrodzeń powodowanego inflacją. Korekta wpływów z podatków ma następować z dwuletnim opóźnieniem.

Od przyszłego roku do budżetów gmin wpływać będzie mniej pieniędzy z PIT-ów

Budżet Gliwic zasila na bieżąco około 50% pieniędzy z PIT-ów płaconych przez gliwiczan i jest to główna pozycja w dochodach własnych. Do tej pory w Gliwicach wpływy z PIT-ów corocznie wzrastały, co wiązało się z bardzo dobrą sytuacją na rynku pracy – w mieście wciąż powstają nowe firmy, właściwie nie ma bezrobocia, rosną zarobki, a płace gliwiczan są relatywnie wysokie.

W 2021 roku wpływy z tego tytułu szacowane są na mniej więcej 347 mln zł, w przyszłym – po wprowadzeniu zmian w ramach Polskiego Ładu – wyniosą tylko 310 mln zł.

37-milionowy ubytek to jednak nie wszystko. Realne straty mogą być większe, bo wyliczenie ministra nie uwzględnia zwiększania się w Gliwicach dochodów z PIT-ów. Ostatnio wzrosty sięgały od kilkunastu milionów złotych rocznie do nawet ponad 30 mln zł. Pamiętając o tym fakcie, można założyć, że Gliwice mogą stracić w 2022 roku około 60 mln zł.

W ciągu dekady Gliwice stracą setki milionów złotych z dochodów bieżących

Co rząd oferuje w zamian? Jednorazowo, bo tylko pod koniec 2021 roku, miasto otrzyma w ramach Polskiego Ładu 40,1 mln zł jako uzupełnienie subwencji ogólnej. Kwota ta będzie stanowić okazjonalną rekompensatę – może być przeznaczana na różne cele w zależności od potrzeb i zawirowań w finansach.

Z Wieloletniej Prognozy Finansowej wynika, że do 2034 roku Gliwice stracą na zmniejszonych wpływach z podatków PIT ponad 800 mln zł. Od 2023 roku Gliwice będą natomiast otrzymywać – podobnie jak inne gminy – nową subwencję rozwojową. Z analizy przepisów wynika, że  może ona wynieść zaledwie kilka milionów złotych rocznie. To kropla w morzu potrzeb.

Po raz pierwszy od wielu lat dochody miasta zmniejszą się, a nie zwiększą

Niekorzystne dla miasta zmiany są wprowadzane w niepewnych czasach. Tak jak każdy z nas, tak i miasto mocno odczuwa wzrost cen, usług i materiałów, drożeją inwestycje, zwiększają się koszty bieżącego utrzymania. Mamy galopujące ceny energii i rosnące koszty pracy. Rząd przekazuje gminom różne zadania zlecone, za którymi nie płyną wystarczające środki finansowe. Na przykład subwencja oświatowa zmniejsza się i w przyszłym roku miasto będzie musiało znowu dopłacać do wydatków na oświatę.

Dziur do łatania jest wiele, wydatki rosną, a dochody do budżetu maleją. Gliwice, które świetnie poradziły sobie z transformacją gospodarczą i dynamicznie się rozwijają, po raz pierwszy od wielu lat nie zdołają zwiększyć wpływów do kasy miejskiej.

Wydatki rosną, wpływy maleją, budżet Gliwic trzeba okroić

Dopięcie  przyszłorocznego budżetu jest tym razem zadaniem karkołomnym, a szczególnej uwagi wymaga utrzymanie w ryzach części bieżącej. Potrzebne są pieniądze na zapewnienie stabilnego funkcjonowania miasta w różnych dziedzinach, na realizację podstawowych zadań miejskich jednostek, na wynagrodzenia np. w szkołach, a także m.in. na oświetlenie, odśnieżanie i sprzątanie ulic, utrzymanie zieleni i sadzenie nowych roślin, wspieranie działalności kulturalnej i sportowej, bieżące remonty, np. ulic czy chodników.

Gliwice muszą okroić pierwotny plan przyszłorocznych zadań o prawie 330 mln zł – zarówno w części bieżącej, jak i inwestycyjnej. Zmiany będą odczuwane przez mieszkańców, a wyhamowanie planu inwestycyjnego obejmie m.in. budowę szpitala miejskiego.

Przedstawiona przez prezydenta Gliwic propozycja budżetu na 2022 rok jest już dostępna w Biuletynie Informacji Publicznej Urzędu Miejskiego. Prace nadal trwają, budżet ma zostać zatwierdzony na sesji Rady Miasta Gliwice w grudniu.

Wydatki bieżące trzeba było zmniejszyć o prawie 69 mln zł, w szczególności:

  • ograniczono liczbę planowanych remontów dróg i chodników;
  • ograniczono środki na zimowe utrzymanie dróg;
  • ograniczono środki na utrzymanie zieleni oraz na utrzymanie dróg rowerowych i ciągów pieszych poza pasami dróg;
  • zrezygnowano z realizacji części remontów (m.in. elewacji Ratusza, dachu i konserwacji elewacji Palmiarni, ogrodzeń na cmentarzach, kolejnego etapu remontu elewacji siedziby Centrum Ratownictwa Gliwice), ograniczono plany remontowe dotyczące m.in. miejsc pamięci narodowej i obiektów małej architektury oraz ciągów komunikacyjnych;
  • ograniczono wydatki na wspieranie działalności sportowej w mieście;
  • odstąpiono od realizacji Gliwickich Spotkań Teatralnych oraz dwóch z czterech koncertów operetkowych organizowanych przez Teatr;
  • ograniczono autorski program kulturalny, który planowany był do realizacji przez nową instytucję kultury Centrum Kultury Victoria.

Plany inwestycyjne na 2022 rok okrojono o ponad 260 mln zł:

  • część zadań będzie wykonana w późniejszym terminie, a ich realizację ograniczono obecnie do przygotowania dokumentacji projektowej (np. modernizacja boisk szkolnych w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 1 przy ul. Kozielskiej, uzupełnienie infrastruktury obiektów sportowych w ZSO nr 8 przy ul. Syriusza, budowa docelowej drogi dojazdowej do kręgu modelarskiego przy ul. Rybnickiej);
  • zmniejszono środki przeznaczone na budowę szpitala miejskiego, który powstanie pod warunkiem pozyskania przez miasto dofinansowania zewnętrznego;
  • zrezygnowano m.in. z modernizacji terenu giełdy, modernizację lub budowę oświetlenia ulic Kozielskiej, Portowej, Toszeckiej;
  • część zadań rozłożono na lata, w tym: SP nr 13 przy ul. Elsnera i SP nr 6 przy ul. Jasnogórskiej – budowa przedszkoli, SP nr 3 przy ul. Daszyńskiego – rozbudowa szkoły, ZS-P nr 4 przy ul. Obrońców Pokoju – modernizacja obiektów.

Adam Neumann, Prezydent Gliwic

W jakiej kondycji finansowej są teraz Gliwice?

W niełatwej. Tracimy wpływy, szczególnie przez Polski Ład, co będzie dotkliwe zwłaszcza w dłuższej perspektywie. Wiele samorządów znajdzie się w dramatycznej sytuacji finansowej. Nawet nasze miasto, które stawiane jest za wzór gospodarności i przoduje w wielu rankingach potwierdzających dobrą kondycję ekonomiczną, przez zmiany wynikające z programu Polski Ład musi mocno zacisnąć pasa. Głównie z powodu zmniejszenia dochodów z PIT-ów. Do tego odbija się na nas gorsza koniunktura gospodarcza w kraju i na świecie. Wielkim problemem jest także rosnąca inflacja.

Pan zawsze opowiadał się za obniżaniem podatków.

W pełni popieram obniżanie podatków od pracy, bo ludzi za pracę nie można karać. Podatki powinny być niskie i proste. Polski Ład oznacza jednak, że co prawda wszyscy zapłacimy mniej podatku PIT, ale wiele osób będzie płacić wyższą składkę zdrowotną i ich łączne obciążenia podatkowe wzrosną, a nie zmaleją. Samorządy mają udział tylko w podatku dochodowym. Składka zdrowotna trafia do budżetu państwa i mimo że Gliwice dopłacają do działalności szpitala miejskiego kilkadziesiąt milionów złotych rocznie, nie jest to wpływ do budżetu miasta. Głównym problemem jest brak nowych, systemowych rozwiązań, które wyrównałyby gminom straty w sposób trwały, a także postępująca centralizacja i ograniczanie kompetencji samorządów.

Rząd mówi, że rekompensuje straty gminom.

Jako prezydent miasta na prawach powiatu stwierdzam, że to nie jest prawda. Gliwice na nowych rozwiązaniach tracą. Z Wieloletniej Prognozy Finansowej wynika, że ubytek dochodów z PIT-ów liczonych do 2034 roku będzie większy niż koszt budowy nowego szpitala. W obecnej sytuacji zabraknie na nią pieniędzy. Musimy ograniczyć wydatki, a szpital zbudujemy wyłącznie, jeśli pozyskamy duże dofinansowanie zewnętrzne.

Czy pamięta Pan tak trudny budżet, jak ten na 2022 rok?

Nie, ten przyszłoroczny budżet jest najtrudniejszy, jaki pamiętam, a pracuję w gliwickim samorządzie od 15 lat. Nigdy nie musieliśmy szukać takich oszczędności. Cięcia mogą wpłynąć na różne sfery funkcjonowania miasta i będą odczuwane przez mieszkańców. Gliwiczanie przyzwyczaili się do tego, że stać nas było na wiele, oczekiwania rosły. Teraz znajdziemy się w nowej sytuacji. Czeka nas wyjątkowo trudny rok, a może trudne lata. Deklaruję, że zrobię wszystko, co możliwe, abyśmy bezpiecznie przeszli przez ten okres. Wypracowany przez miasto i mieszkańców potencjał gospodarczy bardzo się teraz przyda.

 

Zygmunt Frankiewicz, Prezes Związku Miast Polskich, Senator RP

Gliwice są miastem, które od lat znajduje się w czołówce samorządów z najlepszą sytuacją finansową w Polsce. Nawet dla naszego miasta skutki wprowadzenia Polskiego Ładu będą bardzo dotkliwe. Dla wielu innych ośrodków oznaczają one jednak prawdziwą katastrofę. W ciągu ostatnich tygodni z wielu miejsc napływały informacje o tym, że spięcie tegorocznego budżetu będzie praktycznie niewykonalne. Miasta posiłkują się kreatywną księgowością, sztucznie zaniżają wydatki, które i tak będą musiały ponieść, byle tylko spełnić formalne wymagania w projektach swoich budżetów. Faktyczne cięcia wydatków są również bardzo daleko idące. W przyszłym roku w całej Polsce drastycznie ucierpi wiele dziedzin życia, za które odpowiadają samorządy. Problemem będzie odśnieżanie, w wielu miejscach nocą gasnąć będą latarnie uliczne, znacząco pogorszy się sytuacja w szkołach.  Ofiarą cięć będą tysiące organizacji pozarządowych i małych klubów sportowych – wiele miast będzie musiało zrezygnować z jakiegokolwiek wsparcia dla tych podmiotów. Prawdziwa katastrofa szykuje się jednak, o czym mało kto mówi, w 2023 r., kiedy zabraknie również tegorocznej jednorazowej rekompensaty. To, że będzie to rok wyborczy, nie jest moim zdaniem przypadkowe. Nie jest tajemnicą, że silny, niezależny samorząd nie mieści się w wizji państwa prezentowanej przez ugrupowanie, które rządzi obecnie Polską. Jednym z głównych celów Polskiego Ładu jest, moim zdaniem, odebranie finansowej niezależności tysiącom polskich miast i wsi. To pociąga za sobą osłabienie administracji samorządowej i całkowite uzależnienie jej od woli rządu.

Związek Polskich Miast ePuap Śląska Karta Usług Publicznych  Benchmarking