Rodziny zastępcze

Czasem dom to nie miejsce. To ludzie.


O pieczy zastępczej

Rodzinna piecza zastępcza to forma czasowej opieki nad dziećmi, które z różnych przyczyn nie mogą przebywać w swoich rodzinach biologicznych. Dzieci trafiają do rodzin zastępczych lub rodzinnych domów dziecka, gdzie otrzymują opiekę, wsparcie emocjonalne i warunki do prawidłowego rozwoju.
Celem pieczy zastępczej jest zapewnienie dziecku stabilnego środowiska oraz przygotowanie go do powrotu do rodziny biologicznej, adopcji lub do samodzielnego życia.

Dlaczego to ludzie tworzą dom

  • Relacja i bliskość – dziecko potrzebuje dorosłego, który jest obecny
  • Poczucie bezpieczeństwa – przewidywalność i stałość codziennego życia
  • Indywidualna uwaga – codzienna obecność, uważność i relacja z dorosłym
  • Wsparcie specjalistów – rodziny nie są pozostawione same sobie
  • Realny wpływ – codzienne drobne rzeczy, które budują przyszłość dziecka

Grupa osób, kobiet i mężczyzn na niebieskim tle

Rodziny zastępcze zawodowe na I Gliwickim Forum Rodzicielstwa Zastępczego – maj 2025 r.


GLIWICKIE RODZINY ZASTĘPCZE:

 

Joanna i Krzysztof Kaczmarscy – Rodzinny Dom Dziecka

Kobieta o długich ciemnych włosach i mężczyzna w okuklarach, ubrani w białe T-shirty, stoją przytuleni

Autor zdjęcia: Karolina Sosna

,,Zawsze chcieliśmy mieć dużą rodzinę. Lubimy ludzi i wyzwania. 8 lat temu, gdy nasze dzieci dorosły, postanowiliśmy dać bezpieczny dom dzieciom, które nie mogą wychowywać się w swoich biologicznych rodzinach. Obecnie opiekujemy się 7 dzieci, ale przez nasz dom przeszło ich już 15. Największą radość czujemy, gdy widzimy jak dziecko rozkwita, rozwija się, pokonuje lęki, zaczyna ufać i uśmiechać się. Cieszymy się, ze mogliśmy każdemu z nich dać cząstkę siebie i swojego serca.”


Edyta i Andrzej Korzec – Rodzinny Dom Dziecka

Kobieta o krótkich czerwonych włosach i mężczyzna o siwych włosach, ubrani w białe koszule, stoją przytuleni

Autor zdjęcia: Karolina Sosna

,,Jesteśmy rodziną zastępczą od 10 lat. Aktualnie w naszej rodzinie opiekujemy się 8 dzieci. Nasz dom od zawsze był otwarty na ludzi. Zawsze było u nas gwarno, pełno rozmów, śmiechu i codziennego życia. Dziś wygląda to bardzo podobnie. Oprócz naszych dzieci biologicznych, które nadal są bardzo obecne w życiu domu, wokół nas jest też wielu wspaniałych ludzi – wolontariusze, przyjaciele, osoby wspierające dzieci w nauce czy po prostu spędzające z nimi czas. Uważamy, że dzieci uczą się nie tylko od nas, ale od każdego dobrego człowieka, którego spotkają na swojej drodze.  Nigdy nie chcieliśmy tworzyć domu idealnego, bo idealne domy nie istnieją. Chcieliśmy stworzyć miejsce prawdziwe – pełne relacji, obecności i poczucia bezpieczeństwa. Takie, do którego chce się wracać. U nas czasem jest głośno, czasem chaotycznie, bywa trudno i męcząco, ale właśnie w tej codzienności budują się więzi i poczucie, że jest się dla kogoś ważnym. Rodzicielstwo zastępcze nauczyło nas, że dzieci najbardziej potrzebują normalności. Wspólnych posiłków, rozmów, obecności drugiego człowieka i świadomości, że ktoś na nie czeka. Ale dzieci nie powinny być tylko najedzone, wyspane i zadbane. Powinny mieć możliwość rozwijania swoich pasji, odkrywania talentów i budowania wiary w siebie. Chcemy, żeby nasze dzieci mogły iść przez świat z podniesioną głową i wiedziały, że mogą marzyć dokładnie tak samo, jak ich rówieśnicy. Bo dzieci z pieczy zastępczej nie różnią się od innych dzieci absolutnie niczym – tak samo potrzebują bliskości, wsparcia, zwyczajnego dzieciństwa i ludzi, którzy w nie uwierzą”.


Magdalena i Przemysław Boratyńscy – Rodzinny Dom Dziecka 

Kobieta o półdługich ciemnych włosach i mężczyzna, ubrani w białe T-shirty, stoją przytuleni

Autor zdjęcia: Karolina Sosna

,,Jesteśmy rodziną zastępczą od 6 lat. Największym zasobem naszej rodziny jest pojemne serce, otwartość, zapewnienie bezpieczeństwa i stabilnej, kochającej rodziny dla wszystkich podopiecznych. Lubimy pomagać. Chcemy, by jak najwięcej dzieci pozbawionych opieki biologicznych rodzin miało możliwość rozwijać się w domach pełnych wsparcia i zrozumienia. By dzieci, odczuwając codzienną miłość i troskę, zobaczyły, że na świecie jest dobro. By mogły być beztroskie i szczęśliwe. Nasze dzieci są zżyte, pomagają sobie nawzajem, ale też wiedzą, że z każdym problemem mogą do nas przyjść. Lubią spędzać razem czas, mają do dyspozycji ogród, który przydzieliło nam miasto, trampolinę i piaskownicę. To dobre dzieci, nie ma złych, tylko trzeba mieć do nich odpowiednie podejście. Wtedy żyją życiem całej rodziny. Są z różnych rodzin, ale potrafią się porozumieć i żyć w zgodzie. Dzieci dodają nam energii, napędzają do działania. Ich uśmiech i szczęśliwy dom, jaki staramy się im stworzyć to dla nas największa radość. Prowadzimy rodzinny dom dziecka w mieszkaniu, które przygotowało dla nas miasto. To ogromne wsparcie. Mamy dziewięcioro dzieci z pieczy i troje własnych dzieci. W sumie dwunastka. Każde potrzebuje swojego miejsca, ale przede wszystkim zrozumienia, ciepła i wsparcia. Staramy się im to zapewnić”. 


Małgorzata Paszkowska – Rodzinny Dom Dziecka

Kobieta o długich ciemnych włosach, w okularach, ubraba w białą bluzkę i dżinsy

Autor zdjęcia: Karolina Sosna

,,Będąc rodzicem zastępczym, z pewnością trzeba mieć dużo cierpliwości, wyrozumiałości, samozaparcia i sił – psychicznych i fizycznych. Dzieci, które do nas trafiają, są różne – niektóre ciche, wystraszone, inne niepogodzone z losem, złe na to, co je spotkało, pełne przykrości, często złości. Wszystkie zranione. Ale jeśli ktoś się waha, to powiem, że warto. Z naszej rodziny pięcioro dzieci poszło do adopcji i znalazło kochające domy, w których bardzo czekano na dzieci. Utrzymujemy kontakt, wiem, że są szczęśliwe. Jeden z adoptowanych chłopców powiedział mi, że gdyby został ze swoją biologiczną rodziną, dzisiaj nie miałby nic, a teraz ma kochającą mamę, tatę i brata, którzy bardzo go wspierają, którym na nim zależy. Właśnie dlatego warto. Rodzicielstwo zastępcze to bezpieczna przestrzeń pomiędzy dysfunkcyjną rodziną biologiczną, z której trzeba zabrać dziecko, a rodziną adopcyjną, do której dziecko ma trafić. Najtrudniejsze są sytuacje, gdy dziecko z pieczy zastępczej wraca do rodziny biologicznej, która miała uporać się ze swoimi problemami, niestety nic się nie zmieniło i dziecko znów trafia do pieczy. Sytuacja się powtarza, dziecko jest coraz starsze i ma coraz mniejsze szanse na adopcję. Często jest też tak, że dzieci zostają w rodzinie zastępczej do pełnoletności, bo się z nią związują, są szczęśliwe i rodzina zastępcza staje się rodziną na zawsze. Tu również mamy dobre zakończenie. Rodziny zastępcze to dla dzieci szansa na nowe lepsze życie, ale zyskujemy też my – widzimy, jak dzieci się zmieniają, oswajają, stają się ufne, nabierają energii, rozwijają pasje, mają marzenia, które chcą spełniać. To napełnia szczęściem i daje zastrzyk pewności, że to, co robimy, ma sens. Czuję się częścią czegoś wyjątkowego”.


Joanna Żołnicka – Rodzinny Dom Dziecka

Kobieta o długich blond włosach ubrana w białą bluzkę i granatowe dżinsy

Autor zdjęcia: Joanna Żołnicka

,,Przez lata miałam pragnienie, by założyć rodzinę zastępczą. Być może dlatego, że sama byłam w takiej wychowana i wiem, czego potrzeba dzieciom żyjącym poza biologicznymi rodzinami, na co zwrócić uwagę, co jest dla nich naprawdę ważne. Mnie ktoś pomógł, bardzo chciałam pomóc i ja – zrobić coś pozytywnego, zło przekuć w dobro, pomóc wyjść na prostą, pokazać, że życie jest piękne i warto się starać. Inni mają na co dzień swoich rodziców, ciotki, dziadków, a dzieci trafiające do rodzin zastępczych są tego pozbawione i trzeba im w tej sytuacji pomóc, okazać dużo uczuć i poświęcić wiele uwagi. Ważne, żeby być autentycznym, pokazać dzieciom, co jest dobre, a czego nie robić, wyznaczać granice, bo tego potrzebują. Najtrudniejszy bywa pierwszy rok, bo dzieci przychodzą przestraszone, boją się i bywają agresywne, czasami nie znają norm społecznych. Potrzebują nie tylko dużo uwagi i miłości, ale także wsparcia specjalistów, zwłaszcza psychologów, którzy pomogą im wyrwać się ze szkodliwych schematów. Z czasem jednak wszystko się układa, uczą się, jak funkcjonować w rodzinie, budować relacje z innymi, nie bać się bliskości. Akceptują, że jest czas na naukę, na sen, na zabawę i należy przestrzegać tej równowagi. To cudowne obserwować, jak zaczynają się uśmiechać, wierzyć w siebie i rozwijać talenty. Jeżeli ktoś czuje, że chce pomóc, ma powołanie do rodzicielstwa zastępczego, nie trzeba się wahać i obawiać. Czeka ciężka praca, ale też niesamowite wzruszenie, satysfakcja, duma i piękne chwile. Będzie dobrze”.