Aktualności | Jak zagrać bohatera, który nie chce być bohaterem? Jakub Gierszał o głównej roli w filmie „Pojedynek”

Jakub Gierszał podczas wywiadu

Fot. F. Zobawa/ UM w Gliwicach

Jak zagrać bohatera, który nie chce być bohaterem? Jakub Gierszał o głównej roli w filmie „Pojedynek”

Опубликовано: 09.03.2026 / Раздел: Dzieje się  Kultura 

6 marca Kino AMOK wypełniło się widzami na jedynym na Śląsku pokazie specjalnym filmu „Pojedynek”. Produkcja przenosi widzów do 1939 roku i opowiada historię wybitnego pianisty oraz polskiego oficera, który w sowieckiej niewoli musi zmierzyć się w psychologicznej grze z bezwzględnym agentem wroga. Wyjątkowej premierze towarzyszyło spotkanie z twórcami – reżyserem Łukaszem Palkowskim, producentem Markiem Nowowiejskim oraz odtwórcą głównej roli Jakubem Gierszałem, który opowiedział nam o kulisach pracy na planie.

Fabuła „Pojedynku”, z wydarzeniami bezpośrednio poprzedzającymi zbrodnię w Katyniu, opowiada wojenną historię bliską wielu Polakom. Odgrywasz w niej główną rolę – narodowego bohatera. Co stanowiło dla Ciebie największą trudność w tym zadaniu?

– Oprócz samego wejścia na plan zdjęciowy, które zawsze jest dla mnie trudne, było wiele innych czynników, które powodowały, że to przedsięwzięcie od początku było obarczone sporą odpowiedzialnością. To temat zdecydowanie ważny, który zna wielu Polaków, a jeśli go jeszcze nie zna, to zdecydowanie powinno poznać. Więc mierzyliśmy się z tą odpowiedzialnością historyczną oraz tym, jak w ogóle opowiadamy o historii Polski w kinematografii. Chcieliśmy stworzyć film, który do tego tematu podchodzi trochę inaczej – w nieco bardziej współczesny sposób. Dlatego też próbowaliśmy stworzyć bohatera, który przez cały film odsuwa od siebie tę swoją bohaterskość przez duże „B” – bardziej nie chce być tym bohaterem, niż chce nim być.

Jako aktorowi skutecznie udaje Ci się uniknąć zaszufladkowania w jakimś konkretnym typie ról. Twoja nowa kreacja również była wyjątkowa, ale też wymagająca. Twój bohater – Karol Grabowski – gra bowiem na fortepianie, a ze swoim filmowym przeciwnikiem rozmawia w języku angielskim. Czy to było dla Ciebie duże wyzwanie?

– Na pewno jakimś wyzwaniem dla mnie było opanowanie instrumentu, na którym gra mój bohater – do tego stopnia, żeby móc zrealizować te sceny. I tak samo było z językiem angielskim. Tutaj w roli mojego przeciwnika, majora Zarubina, występuje Aidan Gillen – irlandzki aktor, znany z takich seriali jak „Gra o Tron” czy „Peaky Blinders”, co podkreślam, bo słyszałem, że bardzo dużo ludzi oglądało (śmiech). To wymagało ode mnie odpowiedniego przygotowania językowego – żeby akcent mojego bohatera był, powiedzmy, wschodnioeuropejski, ale bez rosyjskiego wydźwięku. Trochę czasu spędziłem nad tym, aby ten akcent spróbować wypracować.

Czy było coś, co pomogło Ci w jeszcze lepszym odegraniu roli?

– Na pewno pomogły mi relacje i wspomnienia osób, które przeżyły obóz w Kozielsku. Tam były bardzo różne szczegóły z życia codziennego, które mnie inspirowały i powodowały, że próbowałem sobie ten świat jakoś poukładać i w środku pobudować. Na przykład taki fakt, że oficerowie instalowali sobie pod oficerkami takie jakby drewniane koturny, żeby nie niszczyć butów w trakcie pobytu w obozie. To wiele mówi o honorze, o godności tych osób i o pewnej – muszę użyć tego słowa – niezłomności charakteru, o którą przecież chodzi też w tym filmie i w naszej historii.

Mimo powagi poruszanego tematu, udało się Wam przemycić w filmie humorystyczne akcenty, które dodawały lekkości tej gorzkiej historii i wywoływały u widzów rozbawienie. Czy w trakcie ich kręcenia miałeś problem, aby powstrzymać się od śmiechu?

– Nie, nie. Szczerze mówiąc nie za bardzo – nie w trakcie scen. Może akurat byłem jakiś skupiony, bo nie pamiętam takiej sytuacji. Natomiast zdarzało nam się w przerwach chociaż na jakiś temat uśmiechnąć, co też na pewno odciążało powagę tematu.

Myślę, że wielu widzów rozbawiło też imię twojego filmowego psa – Sralinek, nawiązujące oczywiście do Józefa Stalina. W jednej ze scen Twój bohater kopie czworonoga, bo ten zdradza wrogom jego położenie. Reżyser zażartował, że to nie była tylko gra. Czy to prawda?

– Nie, to jest magia filmu (śmiech).

Na pewno? Żadne zwierzę nie ucierpiało w trakcie produkcji?

– Żadne. A poza tym ciekawostka – to były dwa różne psy. I nie – nie ucierpiały na pewno (uśmiecha się).

Film „Pojedynek” można już oglądać w kinach – m.in. w gliwickim AMOK-u. Dlaczego, Twoim zdaniem, warto się na niego wybrać?

– W ogóle uważam, że warto chodzić do kina. Zatem wszystkich widzów Kina AMOK i nie tylko zapraszam na film „Pojedynek”, który można oglądać od 27 lutego w kinach w całej Polsce, a teraz także w Gliwicach.

Rozmawiała Monika Lipiec

Twórcy filmu "Pojedynek" stojący na scenie Kina Amok Publiczność w Kinie Amok Publiczność w Kinie Amok Rozmowa z twórcami Wejście do Kina Amok